plener fotograficzny

plener lwowski a.d. 2018

Skomentuj
plener fotograficzny - Lwów - Ukraina - 2018 - warsztaty fotograficzne - Katowice

Tak, tak… Wiem. Dla osób znających warsztaty ta informacja jest całkowicie spodziewana, jasna, normalna i być może nawet nudna. Na szczęście nie jest nudna dla nas, czyli wybierających się po raz kolejny (w sumie trzeba by napisać „kilkunastokolejny”) do Lwowa, a później w ciut inne miejsce Ukrainy.

Jeśli tylko masz ochotę wybrać się z nami, to daj nam o tym znać. I nie — plener nie jest przeznaczony jedynie dla osób związanych z naszymi warsztatami fotograficznymi :) Nawet, jeśli nie masz z nimi nic wspólnego, to i tak możesz z nami pojechać.

Plener podzielony jest na dwie części, z których możesz wybrać jedną lub obie.

1. Część pierwsza, czyli lwowska pleneru

Chciałoby się powiedzieć, że to plener standardowy (bo już któryś we Lwowie), ale to nie do końca prawda. Plener we Lwowie jest zawsze niestandardowy i niebanalny. A organizacyjnie przedstawia się on tak:

Termin: 02.03.2018 — 07.03.2018.

Wyjazd najprawdopodobniej (99,9%) odbędzie się o bardzo wczesnej godzinie, czyli o 03:30, z dworca katowickiego. To będzie wymagało jeszcze pewnych doprecyzowań, gdyż główny nośnik jezdny pleneru wschodniego (kolej żelazna) nie obsługuje w ilościach nadmiernych połączeń z Przemyślem.

Cena: 518,46 zł

W cenie mamy zapewnione:

  • noclegi;
  • przejazdy;
  • ubezpieczenie.

Pamiętajcie, że Ukraina nie jest w Unii Europejskiej, tym samym posiadanie paszportu (taki dokument ze zdjęciem, inny od dowodu osobistego i prawa jazdy) jest warunkiem koniecznym, który trzeba spełnić, aby przekroczyć granicę.

2. Część druga, czyli czerniowiecka pleneru

No jakoś tak się składa, że w tym roku zamiast do Czarnobyla/Prypeci wolimy pojechać gdzie indziej. Oczywiście dobrze by było, aby cel drugiej części pleneru ukraińskiego był na Ukrainie. I tak jakoś nasz wzrok padł na Czerniowce. Dokładniej pisząc na kropkę, którą są one zaznaczone na mapie.

Z tego też powodu tegoroczny wyjazd lwowski będzie — dla chętnych — połączony z wyjazdem do Czerniowiec (Czerniowców???).

Termin: 07.03.2018 — 11.03.2018

Cena: 379,67 zł

W tej części pleneru podana cena również zapewnia transport, noclegi i ubezpieczenie.

Logistyka uproszczona części drugiej: 7 marca żegnając grupę lwowską udającą się do ukochanej ojczyzny, wyruszamy koleją do Czerniowiec. Tam po „skutecznym wykonaniu pleneru fotograficznego” wracamy autobusem do Katowic. A w Katowicach będziemy 11-go  marca w późnych godzinach popołudniowych.

3. Co oprócz paszportu?

Oprócz paszportu warto zabrać:

  • wewnętrzny dystans do otaczającego nas świata oraz poczucie humoru;
  • z rzeczy wskazanych ale nie niezbędnych fajnie byłoby posiadać telefon bez simlocka. Jak już wspomniałem wyżej Ukraina jest pozaunijna i koszty rozmów na jej terenie bywają dość absurdalne, zaś koszty nabycia karty sim sieci ukraińskiej są psio niskie.
plener fotograficzny

plenery fotograficzne w roku 2018

Skomentuj
Berlin - dzielnica rządowa - architektura - plener fotograficzny

Im jesteśmy starsi, tym bardziej „uciekają” nam kolejne lata. Nie inaczej jest z rokiem 2017, który to z rosnącą prędkością zbliża się do końca. Dlatego też czas najwyższy, aby przedstawić plan plenerów, jakie zorganizujemy w roku 2018.

Gdzie wobec tego pojedziemy? Pojedziemy w miejsca następujące:

1. Berlin — od 05 do 10 stycznia 2018.

2. Lwów — od 02 do 07 marca 2018, a opcjonalne Czerniowce od 07 do 11 marca 2018.

3. Gruzja, czyli plener na lekkim rauszu — od 04 do 11 maja 2018. Na razie bez opcji dodatkowych (o przedłużenie ewentualne należy pytać samodzielnie).

4. Nowość w naszym kalendarzu, czyli Mińsk od 29 do 04 lipca 2018 (opcji dodatkowych chwilowo też nie przewidziano ale przedłużenie do 11 lipca jest możliwe).

5. Kolejny warsztatowy plener w Maroko — listopad 2018 roku. Wstępnie wyjazd około 18 tegoż miesiąca, a powrót mniej więcej 28.11.2018.

Kwestie związane z tak zwanymi „opcjami dodatkowymi” będziemy sobie wyjaśniać już podczas przygotowań do poszczególnych plenerów.

Jak świetnie wiecie ilość miejsc plenerowych jest dość duża i ciągle dochodzą nowe. Część z nich z konieczności czasowych (braku miesięcy w kalendarzu) musi przejść w tryb „codwuletni”. Jeżeli jednak komuś śpieszno to są planowane plenery „na specjalne zamówienie”. Tzn. jak zgłosi się (oddolnie) grupa minimum 5 chętnych, plener zostanie zorganizowany w dogodnym dla chętnych terminie.

Jakie cele plenerowe zostaną zorganizowane na zamówienie? Otóż takie:

  • Strefa czarnobylska plus Kijów (do tej pory bywaliśmy w strefie przez trzy dni, a teraz planujemy pięć);
  • Azerbejdżan;
  • Jezioro Aralskie.

Zastanawiajcie się, planujcie urlopy, a kiedy się zdecydujecie, to kontaktujcie się z Arturem  Rychlickim lub mną.

wydarzenia kulturalne wystawy fotograficzne

„ziemia obiecana” dwie uwagi banalne

Skomentuj

Artur Rychlicki - Ziemia obiecana

Artur Rychlicki, fotografia z cyklu „Ziemia obiecana”  

Uwaga banalna pierwsza.

Pewnie tak zwana „prawda obiektywna” jest zupełnie inna. Natomiast moje oglądanie rzeczywistości z niebezpiecznie bliskiej odległości, po delikatnej polaryzacji oglądu, każe mi napisać, że jesteśmy dość powierzchownie wyedukowani estetycznie. Fascynują nas albo rzeczy piękne, piękne nierealnie, piękne jak na fotografii z broszury reklamowej, albo zapomniane, opuszczone, jakoś zdegenerowane, a jednak przedstawione odbiorcom w sposób równie atrakcyjny estetycznie.

W zasadzie sprowadza się to do wspólnego mianownika – przykładowa starówka Splitu, Baku, Dubrownika, czy jakiejkolwiek innej „modno-ładnej” miejscowości jest przedstawiana jako tak samo piękna jak opuszczone silosy i osiedla Prypeci, cmentarzyska statków w Bangladeszu czy Mauretanii. Piękno to podane do publicznej wiadomości w postaci wszechobecnych fotografii, foci, fotek jest miodem na naszą żądną piękna, steraną codziennością duszę.

Bo rzeczywistość o którą się na co dzień obijamy wyestetyzowana nie jest. Jest nudna, szpetna i niezauważalna…

Artur Rychlicki - Ziemia obiecana

Artur Rychlicki, fotografia z cyklu „Ziemia obiecana”  

Uwaga banalna druga.

(…) od frontu szedł ogródek i widok na fabrykę, a z lewej szła tak samo jak od frontu ostatnia zamiejska ulica, nie brukowana, otoczona rowami o kilkołokciowej głębokości, nad którymi rosły stare, umierające drzewa, chylące się coraz bardziej, podmywane ściekami spływającymi z sąsiednich fabryk, a za nimi oczy leciały po wielkim kawale ziemi, pełnej dołów, kałuż, gnijącej wody, zafarbowanej odpływami z blichów i apretur, stosów rumowisk i śmieci, jakie tutaj wywożono z miasta, rozwalonych pieców cegielnianych, grup drzew poschniętych, śladów zagonów, kup gliny pozostawionej od jesieni, domków skleconych z desek (…) co swoją zdrową czerwonością i martwymi, twardymi konturami raziły wprost oczy (…)

Artur Rychlicki - Ziemia obiecana

Artur Rychlicki, fotografia z cyklu „Ziemia obiecana”  

(…) Błoto było czarniejsze i płynniejsze, trotuary zmieniały się przed każdym prawie domem, raz były szerokie z kamienia, to biegły wąskim wydeptanym paskiem betonu, albo szło się wprost po drobniutkim zabłoconym bruku, który kłuł przez podeszwy. Rynsztokami płynęły ścieki z fabryk i ciągnęły się niczym wstęgi brudnożółte, czerwone i niebieskie; z niektórych domów i fabryk położonych za nimi przypływ był tak obfity, że nie mogąc się pomieścić w płytkich rynsztokach, występował z brzegów, zalewając chodniki kolorowymi falami, aż po wydeptane progi niezliczonych sklepików, ziejących z czarnych zabłoconych wnętrzy brudem i zgnilizną (…)

— Władysław  Reymont „Ziemia obiecana”

Materiały do swojej powieści Reymont zaczął zbierać w 1896 roku. To jakieś sto dwadzieścia lat temu. Pojawia się pytanie – co się zmieniło? Z punktu widzenia człowieka sytego, w czystej sterylnej atmosferze konsumującego wydumane biożarcie, narzekającego przykładowo na głupiego szefa (lub jak się jest przypadkiem szefem to na pracownika), żyjącego w błogim przeświadczeniu, że stał się on nagle mocą zarabianych niewielkich pieniędzy „klasą średnią”, to z takiego punktu widzenia zmieniło się wszystko.

Artur Rychlicki - Ziemia obiecana

Artur Rychlicki, fotografia z cyklu „Ziemia obiecana”  

Ale jeżeli – nie bojąc się konsekwencji – zaryzykujemy i zrezygnujemy z wytartej ścieżki naszej codziennej bezpiecznej konsumpcji, to nagle zobaczymy widok na świat zupełnie inny. Zobaczymy, że od ponad stu lat nic się nie zmieniło. No może poza jedną rzeczą, że kloaka w którą zamieniamy nasz świat jest coraz większa.

Artur Rychlicki - Ziemia obiecana

Artur Rychlicki, fotografia z cyklu „Ziemia obiecana”

Wystawa fotografii „Ziemia obiecana” – lipiec -wrzesień 2017,

Klub „Pauza” Kraków ul. Stolarska 5/3

Finisaż wystawy odbędzie się

23 września 2017 o godzinie 18.00

 

wystawy fotograficzne

z wypowiedzi rozproszonych 3

Skomentuj
Z wypowiedzi rozproszonych cz. 3 - fot. Barbara Iwińska - warsztaty-fotograficzne.org

Wystawy warsztatowe nie zawsze są wystawami indywidualnymi. Czasem, na przykład ze względu na rozmiar galerii, trzeba zestawić projekty kilku autorów(-rek), aby całość przybrała rozsądną formę. Tak będzie i tym razem. Niniejszym anonsujemy wernisaż i wystawę pt. Z wypowiedzi rozproszonych 3*.

W miejscu dobrze znanym wielu osobom śledzącym poczynania warsztatów, czyli w mysłowickiej Galerii M2, zobaczymy prace następujących wystawienników:

  • Basi Iwińskiej;
  • Basi Bryły;
  • Mai Pajączkowskiej;
  • Agnieszki Kowalskiej;
  • Mileny Michałowskiej;
  • Kuby Wadasa;
  • Piotra Jendryska;

W imieniu wszystkich autorek(ów) serdecznie Cię zapraszam.

Wystawę oglądać będzie można od 6 września do 4 października.

Wernisaż zaplanowaliśmy na środę, 6 września br., na godzinę 18:00. Wstęp wolny :)

A gdzie znajdziesz galerię, w której oglądać można wystawę? Znajdziesz ją pod następującym adresem: Galeria M2 | ul. Grunwaldzka 7 | Mysłowice.

* Informacje o poprzednich wystawach: Z wypowiedzi rozproszonych i Z wypowiedzi rozproszonych 2.

wystawy fotograficzne

Co to? to „Prywatność”

Skomentuj
Mateusz Surówka - Prywatność - Sheffield

Drodzy, poniżej fragment naszego newslettera dotyczącego najbliższego z czekających nas wydarzeń warsztatowych :)

Na najbliższy piątek zapraszam Cię do naszej pracowni. Zapraszam w imieniu Mateusza Surówki, który chce pokazać Ci jeden ze swoich projektów fotograficznych zatytułowany Prywatność.

Jeśli jesteś warsztatowiczem, a nie kojarzysz Mateusza, to wiedź, że jest on warsztatowiczem średnio-starszego pokolenia. Oznacza to, że pamięta nie tylko pracownię na Drzymały. Pamięta również dość spartańskie warunki pracowni „przejściowej” na Kościuszki. Ba! Niewykluczone, że pamięta ciągle jeszcze nasze ponadwymiarowe studio w Pałacu Młodzieży. Dzielnie i wielokrotnie plenerował z nami w różnych „pięknych okolicznościach przyrody… I niepowtarzalnej”.

Mateusz od kilku lat mieszka w Królestwie mieszczącym się na niezbyt odległych od kontynentalnej Europy wyspach (nie ma co zazdrościć – wbrew plotkom tam też trzeba sporo pracować, żeby jakoś funkcjonować). Nie zapomniał jednak o fotografii, „starym kraju”, warsztatach, i odwiedza nas od czasu do czasu.

W tej chwili jest w Polsce i pilnie pracuje nad układem zdjęć, które chce Ci pokazać w ramach piątkowego blitz-wernisażu.

Mateusz Surówka - Prywatność - Newcastle

O czym opowiadają zdjęcia Mateusza? Niestety musisz pojawić się na wernisażu, żeby się o tym przekonać. Ja mogę jedynie przytoczyć tekst, który towarzyszy wystawie:

Żyjemy w czasach wszechobecnego monitoringu, który dokładnie śledzi każdy nasz krok. Oko wielkiego brata zobaczy wszystko, a każda chwila naszego życia jest nagrywana. Każdego dnia niezliczone godziny surowego materiału z naszych parków, ulic czy biur są zapisywane gdzieś na jakiś twardych dyskach, tworząc materiał zbyt duży, by ktokolwiek był go w stanie obejrzeć w całości.

Wielkie firmy takie jak Google używają samochodów, które przemieszczając się po ulicach, robią im zdjęcia, abyśmy później mogli je podziwiać w usługach rodzaju „street view”.

Dzisiaj ludzie zdają się myśleć o swojej prywatności częściej niż kiedyś. W chwili, gdy kamery przemysłowe stały się jednym z elementów miejskiej infrastruktury, zupełnie takim samym jak kosze na śmieci, drzewa czy lampy, tylko jedna rzecz jest w stanie przykuć naszą uwagę na ulicy – jest to osoba trzymająca w rękach aparat fotograficzny.

Zdaje się, że ktoś robiący zdjęcia jest większym zagrożeniem dla czyjejś prywatności niż system kamer przemysłowych, który jest urządzeniem działającym bez większego celu. To przecież fotograf może chcieć komuś zaszkodzić swoimi zdjęciami.

Twarze w Street View są ukrywane, by zachować czyjąś prywatność, ale gdy spojrzymy na zdjęcia fotografów portretujących życie uliczne, to nie znajdziemy tam zamazanych twarzy. Widocznie z jakiegoś powodu fotograficy nie mają takiego nawyku. A gdyby to była odpowiedz na problem prywatności na ulicy?

Kiedy się widzimy się? W piątek, 4 sierpnia br.
O której? Jakoś tak nam wyszło, że raczej o 18:00.

Mateusz Surówka - Prywatność - Manchester

Nie będę tu umieszczał żadnych map, bo mam nadzieję, że wiesz jak dojechać na Drzymały. A skoro wiesz jak dojechać, to wiesz również, jak jest z parkowaniem – zasada „kto pierwszy, ten parkuje blisko” nadal obowiązuje ;)

Wiem, że okres wakacyjny sprzyja rozleniwieniu i nie wszyscy sprawdzają skrzynki pocztowe na bieżąco. Są też tacy, którzy stosują wakacyjny detox facebookowy. Tym samym informacja o piątkowym wydarzeniu nie dotrze do 100% zainteresowanych. Dlatego mam prośbę o to, abyś przekazał(a) informację o piątkowym wydarzeniu wszystkim znanym sobie warsztatowiczom. W imieniu Mateusza i swoim bardzo dziękuję :)

To jak, widzimy się w piątek, prawda? Ja kiwam teraz potakująco głową, żeby wywołać u Ciebie odpowiednią reakcję neuronów lustrzanych ;)

PS. Już w październiku nowa edycja warsztatów fotograficznych!