warsztaty fotograficzne

warsztaty fotograficzne – edycja 2017/2018

1 komentarz
Ilustracja wpisu o nowej edycji warsztatów fotograficznych w Katowicach

Siedemnasta (co najmniej) edycja warsztatów fotograficznych ruszy już w październiku!

Pytacie czy planujemy kolejną edycję warsztatów – ależ oczywiście, że tak :)

[Aktualizacja] Spotkanie organizacyjne już za nami, a terminy spotkań warsztatowych w nadchodzącym roku akademickim ustalone :)

Spotkania dla osób rozpoczynających swoją przygodę z warsztatami zapraszamy na zajęcia w:

  • czwartek w godzinach 18:30 – 21:30+
  • piątek w godzinach 18:30 – 21:30+
  • sobotę w godzinach 10:00 – 13:00+

Ciągle można do nas dołączyć – zapraszamy do kontaktu. Albo po prostu przyjdź na zajęcia :)

[A teraz wracamy do oryginalnej treści wpisu]

Już niedługo (niedługo, bo październik nadejdzie szybciej niż się tego spodziewamy) rozpoczniemy siedemnastą edycję warsztatów fotograficznych. Rozpoczniemy ją standardowym spotkaniem organizacyjnym, w czasie którego będziemy mogli się Wam przedstawić, opowiedzieć Wam o warsztatach, o naszych metodach pracy i odpowiedzieć na wszystkie nurtujące Was pytania.

W tym roku spotkanie owo odbędzie się:

  • kiedy? w piątek, 29 września br.;
  • o której? o godzinie 18:00;
  • gdzie? w naszej pracowni mieszczącej się w Katowicach przy ulicy Drzymały 9/6.

Od razu odpowiadamy również na nurtujące wiele zainteresowanych osób pytanie: otóż udział w spotkaniu do niczego nie zobowiązuje, jest to spotkanie informacyjno-organizacyjne, całkowicie niezobowiązujące.

No dobra, a czym w ogóle są te warsztaty-fotograficzne.org? Tylko krótko, bo nie mam czasu.

Otóż są to stworzone przez Artura Rychlickiego, i istniejące już od kilkunastu już lat, autorskie warsztaty fotografii twórczej. Ze spokojnym sumieniem możemy zaryzykować tezę, że nim się spostrzegliśmy, staliśmy się jedną z najdłużej działających instytucji fotograficznych stawiających sobie za cel szeroko pojętą fotograficzną pracę artystyczną. W związku z tym, że działalność fotograficzną opieramy na pełnej świadomości artystycznej, estetycznej i doskonałej technice fotograficznej uczestników, podstawowe zajęcia warsztatów fotograficznych realizowane są na różnych płaszczyznach edukacyjnych dotykających rozmaitych tematów związanych z fotografią: od stricte technicznych do estetycznych i filozoficznych.

Ciekawie to brzmi, ale gdzie mogę znaleźć bardziej szczegółowe informacje o warsztatach?

Informacje takowe znajdziesz na warsztatowej stronie internetowej. Zapraszamy również do zapoznania się z tak zwanym faq’iem warsztatowym, czyli tekstem niełatwym, ale na wiele pojawiających się pytań odpowiadającym. Znajdziesz go w widocznym powyżej menu blogowym, lub pod tym linkiem.

Oprócz wspomnianego wyżej faq proponujemy również lekturę programu warsztatów fotograficznych oraz opisu ogólnej organizacji zajęć umieszczonego na podstronie Jak.

Fajnie, ale tak się jakoś składa, że akurat w TEN piątek nie mam czasu…

W piątek, 29 września, odbędzie się jedynie spotkanie organizacyjne. W jego trakcie opowiemy o tym co robimy, jak robimy, i dlaczego tak, a nie inaczej :) Pokażemy też nasze włości, a przede wszystkim będziemy mogli odpowiedzieć na pytania i ustalić z osobami zdecydowanymi na udział w zajęciach odpowiadające im terminy spotkań – my tradycyjnie zaproponujemy do wyboru czwartki, piątki lub soboty.

Gdyby piątkowy termin spotkania organizacyjnego nie do końca Ci odpowiadał, to pamiętaj, że ustalone terminy spotkań podamy do powszechnej wiadomości na naszej stronie, blogu i facebookowym fanpage’u.

Jeśli masz pytania związane z warsztatami i chcesz je zadać przed spotkaniem organizacyjnym, lub też nie masz możliwości pojawienia się na piątkowym spotkaniu, to serdecznie zapraszamy do kontaktu z nami:

– Artur Rychlicki: tel. +48 501 865 008; e-mail: artur (at) warsztaty-fotograficzne.org;

– Adam Mikosz: tel. +48 601 928 339;  e-mail: adam (at) warsztaty-fotograficzne.org;

Niemniej może się okazać, że z jakiś powodów termin ten nie będzie optymalny, dlatego też serdecznie zapraszamy do pozostawienia nam za pomocą widocznego poniżej formularza swojego e-maila, dzięki czemu będziemy mogli poinformować Cię o wszystkich detalach związanych z spotkaniem organizacyjnym. Jeśli zapiszesz się też do warsztatowego newslettera to będziemy Cię mogli również informować o wszelkich innych wydarzeniach związanych z warsztatami-fotograficznymi.org.

Imię i nazwisko (pole wymagane)

Adres email (pole wymagane)

Adam, przypomnij mi o spotkaniu organizacyjnym

, chcę otrzymywać newsletter warsztatów-fotograficznych.org

No fajnie, ale zupełnie nie kojarzę ulicy Drzymały w Katowicach…

Można zaryzykować pogląd, że to ścisłe centrum Katowic. Rzut beretem od katowickiego dworca PKP. Zresztą, pozwól wyjść sobie naprzeciw i rzuć okiem na poniższą mapę — jestem pewien, że pozwoli Ci ona na zaplanowanie odpowiedniej trasy :)

wydarzenia kulturalne wystawy fotograficzne

„ziemia obiecana” dwie uwagi banalne

Skomentuj

Artur Rychlicki - Ziemia obiecana

Artur Rychlicki, fotografia z cyklu „Ziemia obiecana”  

Uwaga banalna pierwsza.

Pewnie tak zwana „prawda obiektywna” jest zupełnie inna. Natomiast moje oglądanie rzeczywistości z niebezpiecznie bliskiej odległości, po delikatnej polaryzacji oglądu, każe mi napisać, że jesteśmy dość powierzchownie wyedukowani estetycznie. Fascynują nas albo rzeczy piękne, piękne nierealnie, piękne jak na fotografii z broszury reklamowej, albo zapomniane, opuszczone, jakoś zdegenerowane, a jednak przedstawione odbiorcom w sposób równie atrakcyjny estetycznie.

W zasadzie sprowadza się to do wspólnego mianownika – przykładowa starówka Splitu, Baku, Dubrownika, czy jakiejkolwiek innej „modno-ładnej” miejscowości jest przedstawiana jako tak samo piękna jak opuszczone silosy i osiedla Prypeci, cmentarzyska statków w Bangladeszu czy Mauretanii. Piękno to podane do publicznej wiadomości w postaci wszechobecnych fotografii, foci, fotek jest miodem na naszą żądną piękna, steraną codziennością duszę.

Bo rzeczywistość o którą się na co dzień obijamy wyestetyzowana nie jest. Jest nudna, szpetna i niezauważalna…

Artur Rychlicki - Ziemia obiecana

Artur Rychlicki, fotografia z cyklu „Ziemia obiecana”  

Uwaga banalna druga.

(…) od frontu szedł ogródek i widok na fabrykę, a z lewej szła tak samo jak od frontu ostatnia zamiejska ulica, nie brukowana, otoczona rowami o kilkołokciowej głębokości, nad którymi rosły stare, umierające drzewa, chylące się coraz bardziej, podmywane ściekami spływającymi z sąsiednich fabryk, a za nimi oczy leciały po wielkim kawale ziemi, pełnej dołów, kałuż, gnijącej wody, zafarbowanej odpływami z blichów i apretur, stosów rumowisk i śmieci, jakie tutaj wywożono z miasta, rozwalonych pieców cegielnianych, grup drzew poschniętych, śladów zagonów, kup gliny pozostawionej od jesieni, domków skleconych z desek (…) co swoją zdrową czerwonością i martwymi, twardymi konturami raziły wprost oczy (…)

Artur Rychlicki - Ziemia obiecana

Artur Rychlicki, fotografia z cyklu „Ziemia obiecana”  

(…) Błoto było czarniejsze i płynniejsze, trotuary zmieniały się przed każdym prawie domem, raz były szerokie z kamienia, to biegły wąskim wydeptanym paskiem betonu, albo szło się wprost po drobniutkim zabłoconym bruku, który kłuł przez podeszwy. Rynsztokami płynęły ścieki z fabryk i ciągnęły się niczym wstęgi brudnożółte, czerwone i niebieskie; z niektórych domów i fabryk położonych za nimi przypływ był tak obfity, że nie mogąc się pomieścić w płytkich rynsztokach, występował z brzegów, zalewając chodniki kolorowymi falami, aż po wydeptane progi niezliczonych sklepików, ziejących z czarnych zabłoconych wnętrzy brudem i zgnilizną (…)

— Władysław  Reymont „Ziemia obiecana”

Materiały do swojej powieści Reymont zaczął zbierać w 1896 roku. To jakieś sto dwadzieścia lat temu. Pojawia się pytanie – co się zmieniło? Z punktu widzenia człowieka sytego, w czystej sterylnej atmosferze konsumującego wydumane biożarcie, narzekającego przykładowo na głupiego szefa (lub jak się jest przypadkiem szefem to na pracownika), żyjącego w błogim przeświadczeniu, że stał się on nagle mocą zarabianych niewielkich pieniędzy „klasą średnią”, to z takiego punktu widzenia zmieniło się wszystko.

Artur Rychlicki - Ziemia obiecana

Artur Rychlicki, fotografia z cyklu „Ziemia obiecana”  

Ale jeżeli – nie bojąc się konsekwencji – zaryzykujemy i zrezygnujemy z wytartej ścieżki naszej codziennej bezpiecznej konsumpcji, to nagle zobaczymy widok na świat zupełnie inny. Zobaczymy, że od ponad stu lat nic się nie zmieniło. No może poza jedną rzeczą, że kloaka w którą zamieniamy nasz świat jest coraz większa.

Artur Rychlicki - Ziemia obiecana

Artur Rychlicki, fotografia z cyklu „Ziemia obiecana”

Wystawa fotografii „Ziemia obiecana” – lipiec -wrzesień 2017,

Klub „Pauza” Kraków ul. Stolarska 5/3

Finisaż wystawy odbędzie się

23 września 2017 o godzinie 18.00

 

wystawy fotograficzne

z wypowiedzi rozproszonych 3

Skomentuj
Z wypowiedzi rozproszonych cz. 3 - fot. Barbara Iwińska - warsztaty-fotograficzne.org

Wystawy warsztatowe nie zawsze są wystawami indywidualnymi. Czasem, na przykład ze względu na rozmiar galerii, trzeba zestawić projekty kilku autorów(-rek), aby całość przybrała rozsądną formę. Tak będzie i tym razem. Niniejszym anonsujemy wernisaż i wystawę pt. Z wypowiedzi rozproszonych 3*.

W miejscu dobrze znanym wielu osobom śledzącym poczynania warsztatów, czyli w mysłowickiej Galerii M2, zobaczymy prace następujących wystawienników:

  • Basi Iwińskiej;
  • Basi Bryły;
  • Mai Pajączkowskiej;
  • Agnieszki Kowalskiej;
  • Mileny Michałowskiej;
  • Kuby Wadasa;
  • Piotra Jendryska;

W imieniu wszystkich autorek(ów) serdecznie Cię zapraszam.

Wystawę oglądać będzie można od 6 września do 4 października.

Wernisaż zaplanowaliśmy na środę, 6 września br., na godzinę 18:00. Wstęp wolny :)

A gdzie znajdziesz galerię, w której oglądać można wystawę? Znajdziesz ją pod następującym adresem: Galeria M2 | ul. Grunwaldzka 7 | Mysłowice.

* Informacje o poprzednich wystawach: Z wypowiedzi rozproszonych i Z wypowiedzi rozproszonych 2.

wystawy fotograficzne

Co to? to „Prywatność”

Skomentuj
Mateusz Surówka - Prywatność - Sheffield

Drodzy, poniżej fragment naszego newslettera dotyczącego najbliższego z czekających nas wydarzeń warsztatowych :)

Na najbliższy piątek zapraszam Cię do naszej pracowni. Zapraszam w imieniu Mateusza Surówki, który chce pokazać Ci jeden ze swoich projektów fotograficznych zatytułowany Prywatność.

Jeśli jesteś warsztatowiczem, a nie kojarzysz Mateusza, to wiedź, że jest on warsztatowiczem średnio-starszego pokolenia. Oznacza to, że pamięta nie tylko pracownię na Drzymały. Pamięta również dość spartańskie warunki pracowni „przejściowej” na Kościuszki. Ba! Niewykluczone, że pamięta ciągle jeszcze nasze ponadwymiarowe studio w Pałacu Młodzieży. Dzielnie i wielokrotnie plenerował z nami w różnych „pięknych okolicznościach przyrody… I niepowtarzalnej”.

Mateusz od kilku lat mieszka w Królestwie mieszczącym się na niezbyt odległych od kontynentalnej Europy wyspach (nie ma co zazdrościć – wbrew plotkom tam też trzeba sporo pracować, żeby jakoś funkcjonować). Nie zapomniał jednak o fotografii, „starym kraju”, warsztatach, i odwiedza nas od czasu do czasu.

W tej chwili jest w Polsce i pilnie pracuje nad układem zdjęć, które chce Ci pokazać w ramach piątkowego blitz-wernisażu.

Mateusz Surówka - Prywatność - Newcastle

O czym opowiadają zdjęcia Mateusza? Niestety musisz pojawić się na wernisażu, żeby się o tym przekonać. Ja mogę jedynie przytoczyć tekst, który towarzyszy wystawie:

Żyjemy w czasach wszechobecnego monitoringu, który dokładnie śledzi każdy nasz krok. Oko wielkiego brata zobaczy wszystko, a każda chwila naszego życia jest nagrywana. Każdego dnia niezliczone godziny surowego materiału z naszych parków, ulic czy biur są zapisywane gdzieś na jakiś twardych dyskach, tworząc materiał zbyt duży, by ktokolwiek był go w stanie obejrzeć w całości.

Wielkie firmy takie jak Google używają samochodów, które przemieszczając się po ulicach, robią im zdjęcia, abyśmy później mogli je podziwiać w usługach rodzaju „street view”.

Dzisiaj ludzie zdają się myśleć o swojej prywatności częściej niż kiedyś. W chwili, gdy kamery przemysłowe stały się jednym z elementów miejskiej infrastruktury, zupełnie takim samym jak kosze na śmieci, drzewa czy lampy, tylko jedna rzecz jest w stanie przykuć naszą uwagę na ulicy – jest to osoba trzymająca w rękach aparat fotograficzny.

Zdaje się, że ktoś robiący zdjęcia jest większym zagrożeniem dla czyjejś prywatności niż system kamer przemysłowych, który jest urządzeniem działającym bez większego celu. To przecież fotograf może chcieć komuś zaszkodzić swoimi zdjęciami.

Twarze w Street View są ukrywane, by zachować czyjąś prywatność, ale gdy spojrzymy na zdjęcia fotografów portretujących życie uliczne, to nie znajdziemy tam zamazanych twarzy. Widocznie z jakiegoś powodu fotograficy nie mają takiego nawyku. A gdyby to była odpowiedz na problem prywatności na ulicy?

Kiedy się widzimy się? W piątek, 4 sierpnia br.
O której? Jakoś tak nam wyszło, że raczej o 18:00.

Mateusz Surówka - Prywatność - Manchester

Nie będę tu umieszczał żadnych map, bo mam nadzieję, że wiesz jak dojechać na Drzymały. A skoro wiesz jak dojechać, to wiesz również, jak jest z parkowaniem – zasada „kto pierwszy, ten parkuje blisko” nadal obowiązuje ;)

Wiem, że okres wakacyjny sprzyja rozleniwieniu i nie wszyscy sprawdzają skrzynki pocztowe na bieżąco. Są też tacy, którzy stosują wakacyjny detox facebookowy. Tym samym informacja o piątkowym wydarzeniu nie dotrze do 100% zainteresowanych. Dlatego mam prośbę o to, abyś przekazał(a) informację o piątkowym wydarzeniu wszystkim znanym sobie warsztatowiczom. W imieniu Mateusza i swoim bardzo dziękuję :)

To jak, widzimy się w piątek, prawda? Ja kiwam teraz potakująco głową, żeby wywołać u Ciebie odpowiednią reakcję neuronów lustrzanych ;)

PS. Już w październiku nowa edycja warsztatów fotograficznych!

wystawy fotograficzne

Spotkania – kilka słów o wystawie Justyny Lenartowicz

Skomentuj

Wydaje się, że fotografia reportażowa i podróżnicza — czasem są one bardzo blisko siebie i mocno się przenikają – to od zarania tego wynalazku najpopularniejsze rodzaje aktywności fotograficznej. Jest to — ogólnie rzecz biorąc — całkiem zrozumiałe.

Od fotografii najczęściej wymagamy informacji, relacji z konkretnego miejsca, oraz ślicznych widoczków, na których zmęczony człowiek, po najczęściej nieciekawej pracy, może zawiesić wzrok, zapominając o czekającym go jutrze. Nie dziwi więc, że aparat fotograficzny, pod jakąkolwiek postacią, jest obowiązkowym towarzyszem naszych podróży: z jednej strony po to by albo przekazać tę „relację z miejsca zdarzenia”, z drugiej, by udowodnić znajomym, że odbyło się podróż i była ona najwspanialsza pod słońcem.

Justyna Lenartowicz "Spotkania" - wystawa fotograficzna w Mysłowickim Ośrodku Kultury

                           fot: Justyna Lenartowicz

Prezentowane na wystawie fotografie Justyny Lenartowicz można by zaliczyć właśnie do tego popularnego typu fotografii: podróżniczej i reportażowej. Jednak z bardzo prostego powodu byłaby to klasyfikacja pochopna i nietrafna.

Prezentowane w Mysłowickim Ośrodku Kultury trzydzieści dwie fotografie (wszystkie czarno-białe, wszystkie wykonane w Gruzji oraz Maroko), przekraczają najpopularniejszy rodzaj zdjęć reportażowych — na prezentowanych fotografiach nic spektakularnego nie zostało uchwycone, oraz najpopularniejszy typ fotografii podróżniczej — prezentowane fotografie nie są bardzo ładnymi widoczkami, kolorowymi jak tablica do badania daltonizmu.

Zdjęcia Justyny Lenartowicz są inne, są prostą historią. Opowieścią, układającą się w niezwykle jasną — co nie znaczy banalną — oraz piękną — co nie znaczy śliczną — historię losu człowieka, historię nas samych. Opowieść tę autorka zaczyna od bardzo radosnych, beztroskich zdjęć dzieci – prostych i niewydumanych. To w końcu dopiero początek, karty jeszcze nie zostały rozdane, nie wiemy jeszcze komu i co los zaproponuje. Następnie, oglądamy lekko apatyczne fotografie opisujące „czasy dojrzałe”, w pewnym sensie „dokonane”. Każdy czas inny, ale jakby podobny.

Widzimy tu portrety ludzi w sile wieku, zazwyczaj wykonane w okolicy ich warsztatów czy sklepów, w przestrzeniach wyznaczających ramy ich codziennej egzystencji. Portrety stonowane, trochę wycofane. Radość na twarzach — jeżeli się pojawia — jest lekko fatalistyczna. Częściej bohaterzy zdjęć patrzą na nas z dystansem, niepewnością — naiwna ufność dziecka gdzieś się podczas życia ulotniła. Na koniec mamy — to nie zaskoczenie — zawieszenie opowieści na bardzo symptomatycznej (to moja ulubiona) fotografii zachodzącego słońca nad śmierdzącą do zemdlenia garbarnią.

Niby puenta wydaje się oczywista, ale tutaj czeka nas zaskoczenie. Kończący się dzień w brudzie Marrakeszu na fotografii Lenartowicz niesie nadzieje, będąc bardziej radosnym niż sarkastycznym. Zresztą może to wschód słońca?

Justyna Lenartowicz "Spotkania" - wystawa fotograficzna w Mysłowickim Ośrodku Kultury

fot: Justyna Lenartowicz

Jest osiągnięciem niecodziennym, że będąc w tak zwanym „miejscu egzotycznym” przez chwilę — bo chwilą jest parę tygodni, podczas których zdjęcia powstawały, być w stanie odciąć się od wszechogarniającej dla wielu, obezwładniającej egzotyki takiego miejsca, jego inności.

Odciąć się od banalności opisów i schematów przewodników narzucających swoje narracje, poważając się w tym wypadku na uniwersalną, fotograficzną opowieść. Nie iść po linii najmniejszego oporu i kopiując fotografie już wcześniej widziane, pokazywać inność miejsc chwilowo odwiedzanych i ich często pozorną cukierkowatość.

Odciąć się od bycia tylko popularnym turystą, przechodniem oglądającym świat przez szybkę aparatu fotograficznego. Osiągnięciem Justyny Lenartowicz jest uzmysłowienie nam, że portret ludzi żyjących w miejscach dla nas odległych, mających zupełnie inne problemy codzienności, jest portretem nas samych.

Justyna Lenartowicz "Spotkania" - wystawa fotograficzna w Mysłowickim Ośrodku Kultury

fot: Justyna Lenartowicz