plener fotograficzny teksty warsztatowiczów warsztaty-fotograficzne.org

górowanie, czyli kolejny plener fotograficzny w górach stołowych

8 komentarzy

Schody w Wambierzycach | Plener w Górach Stołowych | warsztaty-fotograficzne.org

Warsztatowe plenery rozpoczynają się o różnych godzinach, nagannie wczesnych i tych całkiem znośnych. Jednak jeśli chodzi o ten ostatni wyjazd plenerowy, to mam pewien problem z określeniem pory dnia, bo przecież 10 rano to godzina całkowicie nieokreślona, ani to 12 w południe, kiedy to zaczyna się dzień, ani też 6 rano, czyli późna noc. Mimo to, udało nam się wyruszyć, NA ZACHÓD, a dokładnie w Góry Stołowe. Zachód zachodem, a góry górami, ale naszych czeskich przyjaciół też odwiedziliśmy, bo przecież nie można ciągle jeździć tymi samymi drogami, gdyż te nasze, krajowe już dobrze znamy.

Bądź co bądź, dotarliśmy do Rożejowa, które co prawda na mapach można znaleźć pod nazwą Ratno Górne, ale kto by się przejmował jakimiś tam kartograficznymi bazgrołami. Plener, który z zasady miał być fotograficznym, takim też był, ale jak to w przypadku warsztatów się zdarza – nie tylko. Okazało się, że Pan od Fotografii prócz wykonywania zdjęć potrafi wiązać przepiękne kokardki z bandaży a jeden z warsztatowiczów bez wątpienia nadawałby się na kierowcę Formuły 1.

A tak w ogóle to wspinaliśmy się to tu, to tam, bramy różne odwiedzaliśmy (w celach fotograficznych oczywiście) i trasę Radków – Ratno Górne – Ratno Dolne – Wambierzyce dobrze opanowaliśmy. Wambierzyckie sanktuaria spłynęły na nas na nas jasnością tysiąca żaróweczek…. Budowla barokowa to też trzeba było przy pomocy świecidełek barokowość jej podkreślić i zrobić z niej perełkę okolicy.

Tak zbierając się powolutku na Śląsk, zawitaliśmy do czeskich zamków, kościołów czy też miasteczek, a i jakieś pola tu i ówdzie też się zdarzyły. Oczywiście nie obyło się bez obiadu, litrów wody w wielkim skwarze (bo pogoda nam wyjątkowo dopisała) i stacji benzynowych. Wracaliśmy okrężnie i to chyba bardzo dobrze, bo jeśli chodzi o pory powrotów to są one zawsze zbyt wczesne.

Fotografia: Weronika Tuszyńska

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Podziel się tym wpisemShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone

8 komentarzy

  1. Dominik Szmek skomentował(a) 17 lipca 2012

    ;)

    niewątpliwie był to dla mnie najbardziej duchowy plener. Kiedy o brzasku zasiedliśmy w ogrodzie do stołu pod pięknym kasztanowcem, którego listowie muskane pierwszymi promyczkami słońca wprawiało powietrze w delikatne drżenie, poczułem, że musimy utrwalić tę chwilę. Owocem został poruszający film „Zniebazstąpienie” ze Zbyszkiem w roli Anioła Stróża, oraz Beaty jako Niewiasty (albo odwrotnie). A Pan nasz.. założył okular.

    :)

  2. Weroniak/Aniela squad skomentował(a) 18 lipca 2012

    prace przygotowawcze uczynione zostały, sunem (od soon) nastąpią jak mgły unoszenie i listka drżenie ku zachodowi słońca lukające (od look).

  3. Weroniak/Aniela squad skomentował(a) 18 lipca 2012

    Nieprawdemi słowami obiad został ugotowany, filmografia wysłana została i do listonosza Pata przyjechała by do Mikoszowa wrót zapukać tużtuż.

  4. Jimmi skomentował(a) 18 lipca 2012

    O rrany, być u Rożejów i nie wspomnieć o jedzeniu ; D

    wiem, moje priorytety są bardzo zachwiane, a przynajmniej w dużej części prostolinijne ; >

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *