teksty warsztatowiczów

zaniepokojenie

5 komentarzy

Zgromadzenie autorów - wernisaż wystawy "z wypowiedzi rozproszonych"

Zgromadzenie autorów, fot. Artur Rychlicki

Zaniepokojony kilkudniowym milczeniem naszego kochanego blożku (i naszych Wielce Szanownych Blożaninów), postanowiłem chybcikiem za klawisze chwycić. Otóż wrzesień (po czesku – září*, tu uwaga, bo březen to marzec) w pełni, sezon ogórkowy warsztatów fotograficznych w pełni i ma się dobrze.

Pana Od Fotografii ponoć spotkać można dyndającego na lianie w podkrakowskich skałach wapiennych, gdzie sakwę z dwuchromianem potasu zamienił na magnezję i ma się dobrze. Mnie też tam podobno czasem napotkać można. Reszta świty rozmaitych prac najemnych i innych imać się ima, czynności od mniej do bardziej zaszczytnych w pocie czoła sumiennie wykonując. Jedni produkty fejsują, inni sałatki tną i dekorują. Jedni pod bacznym okiem kamer (przemysłowych), drudzy przy czujnych uszach mikrofonów (przemysłowych). I pomimo warunków srogich i pracy niewdzięcznej Obywatel nasz Warsztatowy potrafii sukces odnieść i docenionym być.

A Pan nasz mimo że blisko z naturą obcuje, to drugą ręką nowe studio warsztatowe upgraduje i mnogie tam detale cyzeluje.

Ajjj… i grzechem byłoby nie wspomnieć, że w tym rozgardiaszu całym i poważna wystawa warsztatowa narodzić się narodziła. Na wernisaż liczni goście przybyli i oczy swe zdumili. Plotkuje się, że jedni specjalnie ze Skandynawii przyjechali!

Więc morał z tej bajki jest taki, że październik tuż za rogiem, więc szykujcie się ludziska na kolejne warsztatowe boje i podboje kolejnych ziem plenerowymi będącymi! Hura!

Niniejszym podpisany:
Dominik. (członek komisji warsztatowej st. I)

* září, czyli żarzy słonko, albo od říje, czyli ruja, czyli (dla Obywateli ściśle internetowych, albo takich, co wolą ściankę wspinaczkową od skały) – faza płodności samic w cyklu rozrodczym większości ssaków łożyskowych.

PS. Acha, jeszcze sekcja kulinarna. Chciałbym napisać przepis na podpłomyki… Można?

Więc tak: do 1,5 szklanki ciepłej wody (+ 1 łyżeczka soli, + 2 łyże oliwy z oliwek) dosypuj mąki (pełnej), aż ciasto odstąpi Ci od ręki. Uformuj kulki, zgnieć i walcuj bystro. Piecuj w 338F (170C) przez minut około 10. Tzn. aż chrupiące będzie (nie gumowate). Po ostygnięciu smaruj szczodrze masłem orzechowym. Jedz w ciszy powoli przeżuwając każdy kęs.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Podziel się tym wpisemShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone

5 komentarzy

  1. artur skomentował(a) 11 września 2012

    Komentarz
    jejku, jejku, jak się z kielnią biega i na szperplacie blachowkręty samowiercące sprawdza, to o sztuce się nie myśli… Poza sztuką murarską rzecz jasna :))
    Kandinsky wkrótce ;)

  2. Dominik. skomentował(a) 11 września 2012

    aaa jeszcze a propos wernisażu, tom nadmienić zapomniał, że relacja fotograficzna już wkrótce, bo póki co, spoczywa w trzewiach Mikoszowych kameropatów, gdzie cierpliwie nabiera mocy prawnej ;)

  3. Weroniak skomentował(a) 11 września 2012

    Czytałam na temat kameropatów! To takie machiny pstrykowo-pukawkowe wyczulone na świat zaobiektywny, który ściśle łączy się z subiektywnym przywizjerowym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *