wydarzenia kulturalne wystawy fotograficzne

„ziemia obiecana” dwie uwagi banalne

Skomentuj

Artur Rychlicki - Ziemia obiecana

Artur Rychlicki, fotografia z cyklu „Ziemia obiecana”  

Uwaga banalna pierwsza.

Pewnie tak zwana „prawda obiektywna” jest zupełnie inna. Natomiast moje oglądanie rzeczywistości z niebezpiecznie bliskiej odległości, po delikatnej polaryzacji oglądu, każe mi napisać, że jesteśmy dość powierzchownie wyedukowani estetycznie. Fascynują nas albo rzeczy piękne, piękne nierealnie, piękne jak na fotografii z broszury reklamowej, albo zapomniane, opuszczone, jakoś zdegenerowane, a jednak przedstawione odbiorcom w sposób równie atrakcyjny estetycznie.

W zasadzie sprowadza się to do wspólnego mianownika – przykładowa starówka Splitu, Baku, Dubrownika, czy jakiejkolwiek innej „modno-ładnej” miejscowości jest przedstawiana jako tak samo piękna jak opuszczone silosy i osiedla Prypeci, cmentarzyska statków w Bangladeszu czy Mauretanii. Piękno to podane do publicznej wiadomości w postaci wszechobecnych fotografii, foci, fotek jest miodem na naszą żądną piękna, steraną codziennością duszę.

Bo rzeczywistość o którą się na co dzień obijamy wyestetyzowana nie jest. Jest nudna, szpetna i niezauważalna…

Artur Rychlicki - Ziemia obiecana

Artur Rychlicki, fotografia z cyklu „Ziemia obiecana”  

Uwaga banalna druga.

(…) od frontu szedł ogródek i widok na fabrykę, a z lewej szła tak samo jak od frontu ostatnia zamiejska ulica, nie brukowana, otoczona rowami o kilkołokciowej głębokości, nad którymi rosły stare, umierające drzewa, chylące się coraz bardziej, podmywane ściekami spływającymi z sąsiednich fabryk, a za nimi oczy leciały po wielkim kawale ziemi, pełnej dołów, kałuż, gnijącej wody, zafarbowanej odpływami z blichów i apretur, stosów rumowisk i śmieci, jakie tutaj wywożono z miasta, rozwalonych pieców cegielnianych, grup drzew poschniętych, śladów zagonów, kup gliny pozostawionej od jesieni, domków skleconych z desek (…) co swoją zdrową czerwonością i martwymi, twardymi konturami raziły wprost oczy (…)

Artur Rychlicki - Ziemia obiecana

Artur Rychlicki, fotografia z cyklu „Ziemia obiecana”  

(…) Błoto było czarniejsze i płynniejsze, trotuary zmieniały się przed każdym prawie domem, raz były szerokie z kamienia, to biegły wąskim wydeptanym paskiem betonu, albo szło się wprost po drobniutkim zabłoconym bruku, który kłuł przez podeszwy. Rynsztokami płynęły ścieki z fabryk i ciągnęły się niczym wstęgi brudnożółte, czerwone i niebieskie; z niektórych domów i fabryk położonych za nimi przypływ był tak obfity, że nie mogąc się pomieścić w płytkich rynsztokach, występował z brzegów, zalewając chodniki kolorowymi falami, aż po wydeptane progi niezliczonych sklepików, ziejących z czarnych zabłoconych wnętrzy brudem i zgnilizną (…)

— Władysław  Reymont „Ziemia obiecana”

Materiały do swojej powieści Reymont zaczął zbierać w 1896 roku. To jakieś sto dwadzieścia lat temu. Pojawia się pytanie – co się zmieniło? Z punktu widzenia człowieka sytego, w czystej sterylnej atmosferze konsumującego wydumane biożarcie, narzekającego przykładowo na głupiego szefa (lub jak się jest przypadkiem szefem to na pracownika), żyjącego w błogim przeświadczeniu, że stał się on nagle mocą zarabianych niewielkich pieniędzy „klasą średnią”, to z takiego punktu widzenia zmieniło się wszystko.

Artur Rychlicki - Ziemia obiecana

Artur Rychlicki, fotografia z cyklu „Ziemia obiecana”  

Ale jeżeli – nie bojąc się konsekwencji – zaryzykujemy i zrezygnujemy z wytartej ścieżki naszej codziennej bezpiecznej konsumpcji, to nagle zobaczymy widok na świat zupełnie inny. Zobaczymy, że od ponad stu lat nic się nie zmieniło. No może poza jedną rzeczą, że kloaka w którą zamieniamy nasz świat jest coraz większa.

Artur Rychlicki - Ziemia obiecana

Artur Rychlicki, fotografia z cyklu „Ziemia obiecana”

Wystawa fotografii „Ziemia obiecana” – lipiec -wrzesień 2017,

Klub „Pauza” Kraków ul. Stolarska 5/3

Finisaż wystawy odbędzie się

23 września 2017 o godzinie 18.00

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Podziel się tym wpisemShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *