Cziatura - kolejki linowe - Gruzja - warsztaty fotograficzne - plener - Artur Rychlicki
plener fotograficzny

Cziatura, czyli Gruzja obok przewodników po miejscach pięknych

Skomentuj

Oj, stała się wśród rodaków Gruzja modna, stała… Można by to przedstawić jako doskonały przykład symbiozy tanich linii lotniczych z turystami naszymi, którzy zwą siebie górnolotnie podróżnikami. Tabun naszych rozochoconych i łaknących „prawie nieznanego” pobratymców wypluwany na maleńkim lotnisku w Kutaisi szerokim mentalnym łukiem omijając samo miasto – co akurat nie jest tu trudne – wciska się w marszrutki by po szalonej lub bardzo szalonej jeździe znaleźć się w miejscach, które popularne bedekery (czyt: przewodniki) polecają. Wylądują a to w Mestii, a to w Batumi. Inni znowu pod Kazbekiem – by zająć miejsce w kolejce na szczyt. No ewentualnie jeszcze w Tbilisi, ale tu to tylko na chwilkę, bo to przecież stolica, a co można zobaczyć w stolicy?

Cziatura - kolejki linowe - Gruzja - warsztaty fotograficzne - plener - Artur Rychlicki

Widok na górną stację jednej z najstarszych kolejek (rok budowy 1953).

Jest natomiast w Gruzji miejsce inne. Miejsce jakby poza przewodnikami, obok turystyki, jednocześnie miejsce, w które od lat przyjeżdżamy, a z którego wyjeżdżając zawsze nam się wydaje, że robimy to dużo za wcześnie. Miejsce z innego świata, miejsce w które trafiliśmy przypadkiem wodząc paluchem po mapie i zadając sobie w końcu pytanie: a może by tak pojechać tu?

Cziatura - kolejki linowe - Gruzja - warsztaty fotograficzne - plener - Artur Rychlicki

Widok na jedno z blokowisk w centrum Cziatury.

„Tu” było Cziaturą (ჭიათურა, Chiatura). W drukowanych przewodnikach raczej jej się nie znajdzie. Internet też niezbyt obficie nią nas uraczy. Ot, w głęboko wciętej dolinie Kwirili leży sobie – przepięknie położone – wyeksploatowane do granic możliwości górnicze miasto, może teraz już miasteczko. Słynne z rud manganu, którą tamtejsi górnicy pracowicie spod ziemi wydłubują od ponad stu lat.

Cziatura - kolejki linowe - Gruzja - warsztaty fotograficzne - plener - Artur Rychlicki

Kolejka kopalniana. Centrum Cziatury na dole.

Turystów żądnych luksusów i widoków ślicznych Cziatura raczej nie zauroczy. Wita nas miasteczko co prawda po hollywoodzku napisem dużym i zacnym na wzgórku, wśród chaszczy, ale już hotelami to dobry Bóg obdarował je nieprzesadnie, zaś poproszenie w restauracji (?) o eskalopki cielęce w sosie cytrynowo-czosnkowym może doprowadzić do grubego nieporozumienia międzynarodowego, zakończonego urazem cielesnym zamawiającego. Jeżeli dodamy do tego, że Kwirila toczy czarne jak smoła wody, więc spacery po bulwarach zaliczyć trzeba do rozrywki raczej surwiwalowej, będziemy mieć prawie pełne tamtejsze turystyczne panoptikum. Tak, turystów rządnych luksusów i widoków ślicznych Cziatura nie zauroczy.

Cziatura - kolejki linowe - Gruzja - warsztaty fotograficzne - plener - Artur Rychlicki

Jedno z osiedli na wierzchowinie doliny.

Turystów tych pewnie też nie zauroczy to, dzięki czemu Cziatura jest wyjątkowa. Ewenementem na skalę chyba światową jest – eufemistycznie ujmując – tamtejszy system komunikacji miejskiej. Oczywiście nie chodzi tutaj o marszrutki, taksówki czy niedziałające od dwutysięcznego ósmego roku trolejbusy. Chodzi mi o dziesiątki kolejek linowych.

Cziatura - kolejki linowe - Gruzja - warsztaty fotograficzne - plener - Artur Rychlicki

Dolna stacja najstarszej kolejki linowej z roku 1953.

Człowiek radziecki działał czasem z rozmachem, czasem miał też gest i szaleństwo. Czasem zaczynało się i kończyło na szaleństwie, czasem rozmach zamieniał się w szaleństwo. Mniejsza z tym. Mamy lata pięćdziesiąte XX wieku. Mangan się wydobywa, pieniążki się zarabiają, Cziatura jest bogata. Tylko co robić z irytującym kłopotem komunikacyjnym? Teren raczej nie idzie człowiekowi na rękę, nie współgra też z władzą ludową: wąska głęboka dolina, nie dające się zbagatelizować urwiska.

Cziatura - kolejki linowe - Gruzja - warsztaty fotograficzne - plener - Artur Rychlicki

Dolna stacja kolejki linowej. Kolejki są co jakiś czas pracowicie przemalowywane. Być może to jedyne prace remontowe przy nich prowadzone.

Ludzie mieszkają w dolinie a kopalnie mają wysoko na skałach, albo na odwrót. Do sklepu z domu tylko dwieście metrów, ale za to sto w pionie. W końcu zapada decyzja. Jest gest, jest rozmach i jest szaleństwo: jedziemy na bogato. Komunikację i transport rozwiążemy metodą lotniczą. No w pewnym sensie – zaczynają powstawać kolejki linowe. System niespotykany gdzie indziej na świecie. Powstaje ich około trzydziestu. W Cziaturze mieszka wtedy oficjalnie trzydzieści dziewięć tysięcy ludzi.

Cziatura - kolejki linowe - Gruzja - warsztaty fotograficzne - plener - Artur Rychlicki

Jedna z kolejek linowych poza ścisłym centrum Cziatury.

Mija – z lekkim okładem – sześćdziesiąt lat. Kolejki, choć dużo ich mniej, dalej wożą ludzi do sklepu czy kopalni, rudy manganu dalej górnicy wydłubują spod ziemi, dolina dalej jest piękna. Tylko bogactwo stało się trochę niegdysiejsze. Wyeksploatowane do granic możliwości kopalnie dają radość paru groszy coraz mniejszej liczbie górników. Pewnie metody wydobycia i przeróbki rudy odstają od dzisiejszych standardów. Patrząc na fabryczne mechanizmy, urządzenia pamiętające czasy dawne ten wniosek raczej by nie dziwił. Porozrzucane po dolinie Kwirili bloki i osiedla powoli obumierają. Obecnie w Cziaturze mieszka  niewiele ponad dwanaście tysięcy ludzi.

Cziatura - kolejki linowe - Gruzja - warsztaty fotograficzne - plener - Artur Rychlicki

Na wpół opuszczone osiedle. Raczej standard niż wyjątek.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *